Technologia

Technologia

Żywienie pszczół

Tytuł może niektórych zdziwić. Przecież pszczoły od milionów lat radziły sobie same i nikt ich nie musiał żywić. Dlaczego dziś zajmujemy się tym zagadnieniem? Są i dziś pszczelarze, którzy wiosną rozbudowują gniazda, często na wyrost, zakładają nadstawki i spokojnie czekają na miodobranie. Nie interesują się stanem swoich rodzin, nie obserwują przyrody pod kątem pożytków pszczelich, nie sprawdzają co wieczór wskazań wagi pasiecznej. A tymczasem miodu nie ma, a we wnętrzu uli rozgrywa się prawdziwy dramat. Pszczoły głodują. Gdy zapas pokarmu spada poniżej 4 kg zaczyna się ograniczanie matek w czerwieniu, wreszcie odchów czerwiu ustaje w ogóle. W skrajnych wypadkach w środku sezonu rodziny osypują się z głodu. Przerwa w czerwieniu oznacza, że nie wychowywane są pokolenia pszczół późnoletnich i jesiennych, które mogą przetrwać zimę. Garstka starych pszczół dodatkowo zmęczona przerobieniem pokarmu na zimę umiera już jesienią lub na początku zimy. Pszczelarz dziwi się temu i poszukuje przyczyn niepowodzenia. Winni są sąsiedzi, trujący cukier, CCD itd. Tylko on jest bez winy.

Sytuacja pożytkowa w Polsce jest bardzo zróżnicowana. Są rejony bogate w pożytki naturalne i pochodzące z upraw rolnych. Są też rejony intensywnego rolnictwa (kukurydza, zboża, warzywa, buraki) nie dające pszczołom żadnych korzyści, a dodatkowo powodując zatrucia. Tam nigdy nie doczekamy się wysokich zbiorów. Uważa się, że w przeciętnych warunkach przyrodniczych Polski na 1 km2 może być 6-7 rodzin pszczelich. Oznacza to, że w jednym miejscu może stać najwyżej 40-50 uli, a promieniu 3 km nie powinno być już żadnej innej pasieki. Niestety, żadne przepisy nie regulują sprawy rozmieszczenia rodzin i często mamy do czynienia ze zjawiskiem przepszczelenia skutkującym obniżeniem lub w ogóle brakiem zbiorów miodu.

Każda rodzina pszczela potrzebuje rocznie do swojego rozwoju 100 kg miodu i 25 kg pyłku. Dopiero nadwyżki może odebrać pszczelarz. Większość pszczelarzy zdaje sobie z tego sprawę umieszczając pasiekę w kilku punktach, lub wędrując z ulami na kolejne pożytki. Pszczelarze stacjonarni zdani są na to co przyniesie im pogoda i przyroda. Muszą oni w okresach bezpożytkowych wspomagać swoje pszczoły, aby mogły przetrwać. I tak zacząć trzeba od zapewnienia wystarczającego zapasu zimowego. W przeciętnych warunkach potrzeba ok. 12 kg cukru lub inwertu dla każdej rodziny. Zgromadzenie zapasu zimowego powinno się zakończyć do 15 września. Zapas ten powinien wystarczyć aż do końca kwietnia, kiedy to pojawiają się już naturalne pożytki rozwojowe.

Gdyby jednak wiosną brakowało pokarmu podajemy rodzinom pokarm w formie ciasta, aby nie schłodzić gniazda poddawanym syropem. Później, gdy się ociepli, a pszczoły są już mocniejsze można podkarmiać je także rzadkim syropem 1:1. W trakcie sezonu pilnujemy, aby zapas pokarmu nie obniżył się poniżej 4- 5 kg. Działająca przez cały sezon waga pasieczna, kontrolowana co wieczór, pozwoli nam dokładnie ocenić sytuację pożytkową i zaplanować odpowiednie zabiegi. Jeśli pożytki w naszym rejonie kończą się np. na lipie, to po odebraniu miodu lipowego rozpoczynamy podkarmianie „na siłę”, czyli podajemy pszczołom co tydzień 3-4 litry rzadkiego syropu, lub mniejsze dawki częściej.

Po ułożeniu gniazd i ocenie pozostałego w plastrach zapasu uzupełniamy zapas do potrzebnej wysokości. W zapasie zimowym można pozostawić zebrany późno miód nawłoci owy, który bywa zbyt rzadki, aby go odwirować. Nie wolno natomiast pozostawiać miodu spadziowego, gdyż jest on ciężkostrawny i wywołuje biegunki na przedwiośniu, a nawet może spowodować śmierć rodziny.

Pyłek niezbędny do wychowu czerwiu powinien być w formie pierzgi podany rodzinom w plastrach przeznaczonych do zimowli. W braku zapasów pierzgi, dla zapewnienia wiosennego rozwoju podaje się pszczołom ciasto miodowo-pyłkowe. W rejonach leśnych, spadziowych, gdzie pyłku bywa z reguły niewiele, należy zrezygnować z poławiania obnóży.

Osobnym zagadnieniem jest woda. Pszczoły muszą mieć stały dostęp do czystej wody. Jeśli w okolicy są czyste zbiorniki wodne lub strumienie pszczoły zaopatrują się same. Dobrze jednak w pasiece zainstalować poidła z czystą, bieżącą wodą. Muszą być one być tak urządzone, aby odchody wylatujących z uli pszczół nie zanieczyszczały wody. Na przedwiośniu zaleca się podawanie wody bezpośrednio do uli, co znacznie oszczędza zbieraczki narażone na śmierć przy lotach po wodę w niskich temperaturach.

Jan Ślósarz