Technologia

Technologia

U sadowników coraz gorzej

Po dwóch ciężkich latach – zamknięty rosyjski rynek zbytu i panująca susza, polscy producenci owoców znaleźli się w  trudnej sytuacji.  Nie ma jeszcze dokładnych danych ile zebraliśmy w tym roku owoców, ale płynące sygnały od producentów z różnych części kraju świadczą o dużych stratach wywołanych brakiem opadów i wysokimi temperaturami. Praktycznie na terenie całego kraju zbiory owoców będą niższe od przewidywanych. Według szacunków specjalistów plony porzeczek, agrestu, malin, borówki wysokiej, także wiśni mogą być od kilku do kilkunastu procent niższe w porównaniu z rokiem ubiegłym. O tym, że owoców będzie mniej świadczyło zachowanie się przemysłu, który w tym roku proponował wyższe ceny skupu, i tak np. za wiśnie do tłoczenia płacono 1,5 zł za kilogram owoców, a do mrożenia 1,77 zł za kilogram. Wyższe były też ceny za jabłka do przerobu w porównaniu do roku ubiegłego. Zakłady przetwórcze płaciły 35 groszy za kilogram jabłek, podczas gdy rok temu tylko 10-15 groszy. Nadal nie są to jeszcze ceny gwarantujące jakikolwiek zysk, ale pozwalają przynajmniej pokryć koszty produkcji. Natomiast dramatycznie niskie ceny odnotowano w przypadku skupu porzeczek czarnych. Były one tak bardzo niskie (35-50 groszy za kilogram), że pokrywały zaledwie ok. 25-30 % kosztów produkcji i producenci rezygnowali z ich zbioru. Wysoka w porównaniu do ubiegłego roku była cena malin, której kilogram owoców w skupie kosztował  6-7 złotych.

    Mimo wyższych uzyskiwanych cen za owoce sadownicy nie liczą na zyski, bo wiedzą, że są niższe plony. Mogą  jedynie cieszyć się z tego, że nie mają problemu ze zbytem owoców, bo zakłady przetwórcze chętnie przyjmują towar. Producenci owoców prognozują, ze skutki tegorocznej suszy klienci odczują dopiero jesienią i zimą, kiedy będą musieli płacić wyższe ceny za owoce. Już obecnie ceny detaliczne owoców i warzyw poszły ostro w górę. W analogicznym okresie roku ubiegłego płaciliśmy za kilogram jabłek na stoiskach targowych i w sklepach przynajmniej złotówkę  mniej – 2 zł, teraz 3 zł.

    Wskutek braku opadów wysychały całe plantacje porzeczek, malin i wiśni, a owoce „gotowały się” na krzakach. Owoce takie nadawały się tylko do przerobu i tłoczenia soku.

Z pewnością  nie były odpowiednie do mrożenia. Natomiast truskawki, które potrzebują dużo wody były małe i kwaśne. Brak wody i rekordowe temperatury odbiły się nie tylko na plantacjach krzewów  owocowych, ale również ucierpiały sady, w tym jabłka, których u nas produkuje się najwięcej. Drzewa dobrze obrodziły, ale z powodu suszy owoce były mniejsze niż być powinny, słabo trzymały się na drzewach, przez co przedwcześnie opadały - bardziej niż w poprzednich latach. Susza była niebezpieczna także dla młodych drzewek. Obserwowano ich częściowe zamieranie w sadach. Susza odbije się również na przyszłorocznych plonach, bo drzewa i krzewy zawiązały mniej pąków, których kondycja jest dużo słabsza, od tych powstających w normalnych warunkach. Osłabione brakiem wody drzewa, a w szczególności krzewy owocowe, będą również bardziej narażone na wymieranie w przypadku dużych mrozów. Skutek suszy najbardziej odczuły drzewa i krzewy na glebach lekkich, ubogich w próchnicę, słabo zatrzymujących wodę. Rośliny na glebach bogatych w próchnicę lepiej sobie poradziły z suszą. Próchnica jak gąbka wchłania wodę i oddaje ją wolno roślinie.

    W naszych warunkach klimatycznych uprawy powinny być nawadniane, aby zapewnić stabilność plonów i wysoką jakość owoców. Ale w tym roku nawet tam, gdzie były instalacje nawadniające były kłopoty z nawadnianiem, ponieważ w studniach brakowało wody.

     W ostatnich latach coraz częściej mamy do czynienia z anomaliami pogodowymi, które w dużym stopniu  oddziałują na rolnictwo. Nie są to tylko susze, ale też przymrozki wiosenne, powodzie, wichury, grad, trąby powietrzne i inne. Niektóre z nich choć są równie dotkliwe jak susza, ale występują lokalnie i trwają krótko. Susza zaś obejmuje swym zasięgiem duży obszar i jest procesem narastającym w czasie, a jej skutki dla roślin bywają często nieodwracalne. Dlatego radziłbym sadownikom ubezpieczać się od ryzyka wystąpienia niekorzystnych zjawisk pogodowych oraz w większym zakresie prowadzić nawadnianie upraw.

    Według danych resortu rolnictwa straty powodowane suszą w roku 2015 wycenione są na 1,5 mld zł i dotknęły ok. 220 tys. gospodarstw i 2 mln ha upraw. Największe szkody wystąpiły w kukurydzy i trwałych użytkach zielonych. Kolby kukurydzy są małe i bardzo słabo zaziarnione, a trawy wypalone przez słońce. Susza nie tylko obniżyła plony upraw, ale również osłabiła wschody rzepaku. Rzepaki powschodziły nierównomiernie co nie rokuje też dobrych plonów w przyszłym roku. Zatem wielu rolników zaczęła zaorywać plantacje i przesiewać je innymi roślinami, np. zbożami (pszenicą ozimą).

    Na jaką pomoc mogą liczyć rolnicy? Rząd przeznaczył na skutki suszy prawie

0,5 mld złotych. Poszkodowani rolnicy, w tym roku po raz pierwszy sadownicy, mogli składać wnioski do gmin o wyliczenie strat w wyniku suszy. Aby kwalifikować się do pomocy straty muszą przekraczać 30% średniej rocznej produkcji wyliczonej na podstawie produkcji z poprzednich trzech lat. W następnej kolejności, trzeba było wypełnić odpowiedni wniosek  i złożyć go do końca września do powiatowego biura ARiMR (przyjmowanie wniosków rozpoczęło się od 11 września). Wymaganym załącznikiem do wniosku jest kopia protokołu oszacowania szkód. Suszę mamy niemal w całym kraju, więc szacować można było praktycznie wszystko, także chmiel. Przy szacowaniu zniszczeń komisje oceniały wysokość plonów, jakość owoców, a także stan drzew i krzewów owocowych – straty w środkach trwałych. W Małopolsce zniszczenia upraw z powodu suszy wystąpiły prawie we wszystkich powiatach z wyjątkiem niewielkich obszarów górskich. Najwięcej zgłoszeń dotyczących szkód złożyli rolnicy w powiecie Dąbrowa Tarnowska, Nowy Sącz i Limanowa. Wielu rolników nie zgłasza szkód, więc nie uwzględnia się ich w wyliczeniach, stąd straty w uprawach są na pewno większe.

    Wysokość pomocy ustalana była jako iloczyn deklarowanej przez rolnika powierzchni upraw objętej zniszczeniem oraz stawki pomocy: 800 złotych do 1 hektara drzew i krzewów owocowych i 400 złotych na hektar pozostałych upraw rolnych. Pomoc pomniejszana jest o 50%, w gospodarstwach, gdzie nie zawarto ubezpieczenia upraw, od co najmniej jednego ryzyka. Taka kwota to żadne odszkodowanie za utracone plony, to raczej pomoc o charakterze socjalnym.

    Producenci porzeczek czarnych, którzy w 2015 roku ponieśli straty wskutek drastycznie niskich cen owoców, mogą dostać do 1 hektara owocującej plantacji 600 zł. Wsparcie jest realizowane w formie tzw. pomocy de minimis. Oznacza to, że kwota dotacji wypłacona w tej formie  w ciągu ostatnich trzech lat nie może być wyższa niż równowartość 15 tys. euro. Wystarczyło tylko złożyć do 30 września odpowiednie oświadczenie  do powiatowego biura ARiMR, w tym o powierzchni uprawy.

    Oprócz tego rolnicy mogą korzystać z kredytów preferencyjnych, odroczeń terminów płatności składek na ubezpieczenie społeczne rolników i rozłożenia ich na dogodne raty, oraz ulg w podatku rolnym.

    Ze strony unijnej rolnicy będą mieli nikłe wsparcie. W unijnym budżecie zarezerwowano wprawdzie 500 mln euro, z czego Polska otrzyma tylko 28,9 mln euro.

Ale z tych pieniędzy 420 mln euro (80%) ma być rozdysponowana dla kwot mlecznych w ostatnim roku, a pozostałe 80 mln euro (20%) jest przeznaczone na inne instrumenty wsparcia, w tym związane z wystąpieniem suszy.

Sporządził Józef Rusnak, dn. 1.10.2015 r.