Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowych lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach oraz zaufanych partnerów.

Administratorzy danych:

Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
z siedzibą w Karniowicach
ul. Osiedlowa 9, 32-082 Karniowice

Zaufani partnerzy:

Cele przetwarzania danych:

  1. marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  2. świadczenie usług drogą elektroniczną
  3. dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  4. wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  5. pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)

Podstawy prawne przetwarzania danych:

  1. marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
  2. świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
  3. pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych

Odbiorcy danych:
Administrator Danych Osobowych MODR, zaufani partnerzy

Prawa osoby, której dane dotyczą:
Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą

Zmiana polityki prywatności

Uwaga:

Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.

Close GDPR info
Menu główne

Magiczny świat grzybów w kulturze ludowej

Grzyby rosną praktycznie wszędzie i przez cały rok, i od zawsze były ważnym składnikiem diety mieszkańców wsi.

Nam, obecnie współczesnym hobbistom-zbieraczom, grzybobranie kojarzy się najczęściej z jesienią, ale przecież już wiosną można zaobserwować w lasach pierwsze grzyby, a sąsiedztwo lasów i możliwość grzybobrania bywa ogromnym atutem w rozwoju agroturystyki i turystyki wiejskiej.

Grzyby, zdaniem dawnej ludności wiejskiej, należały do tak zwanego dobra wspólnego, ponieważ to, co powstało samoczynnie, było darem od Boga, więc można było korzystać z nich do woli.

Były nie tylko źródłem pokarmu, ale również, podobnie jak zioła (które dzisiaj najczęściej potocznie nazywamy chwastami), wykorzystywano je w medycynie ludowej i podczas obrządków religijnych.

Zbieractwo grzybów stanowiło również ważne źródło zarobków (co i w teraźniejszych czasach możemy zaobserwować na targowiskach czy wzdłuż dróg). Mieszkańcy wsi chętnie sprzedawali świeże, suszone, kiszone lub w późniejszych latach marynowane grzyby osobom zamożnym czy mieszkańcom miast. Sprzedawano kupcom takie grzyby jak borowiki, trufle, rydze i pieczarki. Smażone borowiki, rydze, gąski czy maślaki traktowano jako specjał równy wieprzowinie. Ich walory smakowe często były doceniane na dworach, co zostało przedstawione między innymi w scenie grzybobrania opisanej przez Adama Mickiewicza (1834) w epopei narodowej „Pan Tadeusz”:

(…)

Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,

Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.

Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy

I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,

Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,

Czy zimą. (…)

Jednakże mądrość ludowa często spotykała się ze sprzeciwem ówczesnych przyrodników-naukowców. Na błędy dotyczące wcześniejszego „naukowego” postrzegania grzybów wskazywał także inny przyrodnik, Stanisław Bonifacy Jundziłł, który zauważył, że Grzyby u dawnych Roślino pisarzów długo były za niekształtne i przypadkowe zgnilizny płody poczytywane (Jundził1799).

Tak to już bywa, że „szkiełko i oko” niejednokrotnie występuje przeciwko zwyczajom, tradycji, a przede wszystkim dziedzictwu naszych przodków. Trzeba nam jednak pamiętać, że Słowianie, od których pochodzimy, od wieków zajmowali się zbieractwem grzybów i potrafili z nich czerpać pożytki.

Według dr. Marcina Andrzeja Kotowskiego zmianę nastawienia uczonych do grzybów i otwarcia się na poglądy ludu opisuje dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku Johan Georg Bill w swojej pracy „Najważniejsze  grzyby  jadalne  i  jadowite” (1860). Pisze on o odrodzeniu się nauk przyrodniczych i poświęceniu badaczy oceniających grzyby jako pokarm:

„Ostatecznie jednak, bez przerwy przedsiębrane doświadczenia przez znawców, ofiarujących dla pewnych postrzeżeń nawet własne zdrowie i życie, w celu starania się obłogą pomyślność współbliźnich - do tego wypadku doprowadziły, że już wiele grzybów możemy jeść bez obawy, byle nie w nadmiarze lub źle przyprawione.”

Kotowski w swojej pracy doktorskiej zwraca uwagę na wiedzę naukową dzisiejszych czasów: „Obecnie wiemy już dużo więcej na temat wartości odżywczych grzybów. Zawierają one większe ilości potasu i fosforu niż większość warzyw, stosunkowo duże ilości ergosterolu (prowitaminy D2) oraz białko będące pośrednim pomiędzy białkiem roślinnym a zwierzęcym. Niektóre gatunki zawierają także duże ilości antyoksydantów (Kalač 2009). Zawarte w nich natomiast polisacharydy działają jak antygeny, aktywując układ odpornościowy i zapobiegając powstawaniu nowotworów (Kidd 2000; Wasser 2002). Okazuje się więc, że grzyby nie są tak bezużyteczne odżywczo, jak twierdzono wcześniej.”

A dawniej wiedzę ludową o grzybach przekazywano z pokolenia na pokolenia, najczęściej ustnie, nie było przecież żadnych atlasów, a dzieci uczyły się rozpoznawać grzyby zbierając je pod opieką starszych. Świat grzybów łączono z różnymi, często dla nas - dzisiejszych hobbistów - niezrozumiałymi, irracjonalnymi zwyczajami, bowiem wierzono, że mają one silny związek z magią i zaświatami. Ponieważ rosły w nocy, kojarzono je ze światem zmarłych. Na przykład spożywanie grzybów podczas Wigilii miało na celu sprowadzenie zmarłych przodków do domostwa.

Ludność wiejska żyła zgodnie z rytmem przyrody, więc na przykład pojawienie się niektórych grzybów uznawano za znak rozpoczęcia siewów. Znajdowały również swoje miejsce w przepowiadaniu przyszłości – nagły i duży wysyp grzybów według wierzeń ludowych zwiastował zarazę, wojnę, śmierć.

Grzyby nie tylko spożywano. Dobrze wysuszoną hubę używano jako podpałkę, a z mikstury z muchomora, spirytusu, miodu i mleka sporządzano środek do zwalczania uporczywych insektów. Niektóre grzyby, takie jak smardze i trufle, używano, podobnie jak dzisiaj używa się afrodyzjaków, a inne służyły do celów bardziej niecnych - choćby jako sposób na pozbycie się niedobrego męża.

Sporządzano z nich różne specjały medyczne na dolegliwości. Na przykład na czyraki, rany i wrzody pomagał okład z borowików zalewany mlekiem. Dzisiaj już wiemy, że borowiki są cennym naturalnym źródłem selenu.

Selen to pierwiastek bardzo potrzebny człowiekowi, gdyż jego właściwy poziom w surowicy krwi jest niezbędnym warunkiem do tego, abyśmy nie zachorowali na chorobę nowotworową. Do takich wniosków doszli naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, pracujący pod kierownictwem prof. Jana Lubińskiego. Odkryli oni, że zwiększenie stężenia selenu w surowicy krwi z poziomu 40 µg/l do poziomu 60 µg/l sprawia, że ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe zmniejsza się 12-krotnie.

Nasi przodkowie o tym wiedzieli, dzięki doświadczeniu i tradycji, a może jedynie przeczuwali, bo skąd wiedzieliby o właściwościach grzybów bez dostępu do badań naukowych? Oto jest pytanie dla etnomykologów, którzy badają niematerialne kulturowe dziedzictwo grzybobrania.

Natomiast przełom w poznawaniu świata grzybów, który nas zewsząd otacza, to w czasach współczesnych nic innego, jak pierwszy antybiotyk, który powstał właśnie z grzybów, konkretnie z pleśni Penicillium chrysogen, czyli penicylina. Drugi, cudowny lek, który znalazł jedynie częściowe uznanie to huba brzozowa, o której mówi się, że bywa przydatna w leczeniu nowotworów. Istnieją również inne, często nam w Europie nieznane lub słabo znane, grzyby stosowane w medycynie współczesnej, te które pochodzą z ludowej kultury medycyny azjatyckiej: z Chin czy Japonii.

A w jaki sposób ludność wiejska radziła sobie z chorobami inwentarza?

Kiedy u krowy wystąpiły duszności - podawano jej do zjedzenia purchawki; zaś suszone grzyby podawane z chlebem - tamowały biegunkę. Zresztą, domowe zwierzęta kierując się swoim instynktem same doskonale wiedziały, jakie grzyby należy spożyć w przypadku choroby i jeśli miały do nich dostęp - na przykład na wolnych wypasach, to je po prostu jadły. Podobnie jak dzikie zwierzęta, które do tej pory korzystają z dóbr natury, jeśli im człowiek na to pozwoli. Na przykład znane nam wszystkim wiewiórki zbierają i suszą grzyby, po czym chowają je sobie na zimę.

Wyprawa na grzyby również łączyła się z zachowaniem odpowiednich rytuałów. W lesie trzeba było być cicho, żeby nie spłoszyć grzybów, nie niszczyło się również grzybów trujących. Las dla ludności wiejskiej był miejscem tajemniczym i magicznym, któremu należał się szacunek. Po przyniesieniu grzybów do domu, odmawiano modlitwy, zresztą szacunek do jedzenia i modlitwa w podziękowaniu za pokarm, którego było na wsi tyle, ile było – była nierozłącznym zwyczajem związanym z przygotowywaniem, przetwarzaniem i spożywaniem posiłków.

Powyższy artykuł dedykuję pewnemu grzybowi o nazwie Wroślak Różnobarwny, który zachwycił mnie swoim kolorem i kształtem podczas wiosennego spaceru po lesie. To właśnie dzięki niemu od kilku dni buszuję w literaturze, i tej na półce, i tej w sieci, poznając magiczny świat grzybów, chociaż ten świat wydawał mi się już całkiem przyzwoicie poznany.

WROŚLAK RÓŻNOBARWNY (Trametes versicolor)

- gatunek grzybów z rodziny żagwiowatych, inne nazwy: huba różnokolorowa, hubczak różnobarwny, hubka różnobarwna, w Polsce pospolity. Podobno jest to grzyb leczniczy o dużym spektrum zastosowań, literatura podaje, że ma działanie antynowotworowe. Używa się go w leczeniu raka żołądka i ostrej białaczki, bywa pomocny przy leczeniu wirusa HIV, przy opryszczce przy gronkowcu, toksoplazmozie, działa antybakteryjnie, również znalazł zastosowanie przy boreliozie.

Jednakże dla własnego bezpieczeństwa, gdy nie mamy żadnej wiedzy, pewności, ani przekonania do właściwości leczniczych wroślaka, można po prostu i zwyczajnie cieszyć się jego urodą, na przykład podczas tworzenia kompozycji ozdobnych w ogrodach. Aby zapobiec blaknięciu kolorów, owocniki spryskuje się lakierem do włosów lub maluje lakierem bezbarwnym. Lub, jeszcze inaczej: można go po prostu podziwiać bez dotykania i zabierania z lasu.

Anna Morawiec, dn. 29.04.2021 r.